Czerwcowe DKK w Zagnańsku z racji pandemii upłynęło na indywidualnych rozmowach o książce „Szara lotka”. Eustachy Rylski zawarł w niej dziewięć swoich opowiadań. Koncentruje się w nich na bohaterach, ich psychice i otaczającej przyrodzie.

Mimo że są to różne historie to w każdym jest anegdota, myśl przewodnia, która jest punktem wyjścia do przekazania czegoś istotnego. Możemy także  przypuszczać, że jest to cykl familijny. I tak w tytułowym opowiadaniu istotą jest poczucie utraty, rozpadu i upadku, którym podlegają bohaterowie. Rodzina Skode żyje gdzieś z boku, poza historią, obyczajowością i ideami mającymi wpływ na kształt dziejów. Ostatni z rodu - jak głosi legenda - zamieniony został w żurawia. Tragiczne zakończenie życia bohatera oddaje zwątpienie Rylskiego w pozytywny sens ludzkiego istnienia. Losy tego rodu przedstawionego na przestrzeni wieków przenika dziwny fatalizm. Przewija się on  także w innych opowiadaniach. Bezbronność człowieka wobec tajemnicy śmierci, przemijania i nieodwracalności losu jest tu bardzo widoczna. Opowiadanie „Głodny wygląd” to portret polskiego inżyniera, który odwiedza Sycylię. Najpierw patrzy na nią przez pryzmat książek, legend, filmów, a później postanawia brać czynny udział w zwalczaniu złych aspektów życia na wyspie. Jednak widząc obojętność miejscowej policji i bezwzględność terrorystów traci swój „głodny wygląd”, popada w marazm i wtapia się w tłum mieszkańców. Inny tytuł to „Wyspa”. Ksiądz Konstanty za swoje poglądy (zwątpienie w dogmat wiary) zostaje zesłany na wyspę z dala od świata. Jednak na polecenie biskupa wraca do Watykanu i godzi się, aby to on kierował jego życiem. Inne dość interesujące opowiadanie to „Dziewczynka z hotelu Excelsior”. W tym utworze widoczny jest wpływ „Lolity” Nabokowa, choć Rylski ujmuje ten temat dość oryginalnie. Oddziaływanie młodej kobiety na dojrzałego mężczyznę jest tak mocne i sugestywne, że zapomina on o zagrożeniach dla własnego życia. Resztę opowiadań pozostawiamy innym do interpretacji.

Lektura trudna i chyba dołująca. Męczyliśmy się czytając ją i chyba nie zawsze rozumieliśmy, co czytamy. Książka jak dla nas trochę zbyt dziwna. Autor w ironiczny
i bezwzględny sposób rozprawia się z ludzką naturą. Pisze o lękach i rozczarowaniach, pragnieniach i głębokiej samotności człowieka. Posługuje się specyficzną narracją, która utrudnia czytanie, np. używa zaprzeczeń – niewysokość, niezaczarowane, niewymienione. Męczył nas brak konkretów w narracji. Pisarz posługuje się piękną polszczyzną, która onieśmiela, ale zarazem odpycha.

Na następne wakacyjne spotkanie mamy kryminał M. Rogali „Zastrzyk śmierci”.

 

Moderatorka DKK w Zagnańsku
Anna Skałka


Dofinansowano ze środków Instytutu Książki.