Książka  „Lepsi od Pana Boga” wywołała w nas wspomnienia  na temat życia w PRL. Jej autor, Janusz Rolicki to prekursor tzw. reportażu wcieleniowego.

Zatrudniał się w opisywanych przez siebie miejscach, przebierał za bezdomnego, dworcowego żula  czy trudniącego się przemytem  turystę.  Nagłaśniał też bulwersujące sprawy, dzięki czemu współczesny czytelnik dowiaduje się lub przypomina sobie co gnębiło   Polaków w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku.  W książce znajdziemy też reportaże śmieszne, opisujące  nieudane spotkanie autorskie lub  kuluary powstawania turnieju miast. Uśmiechniemy się czytając o asekuranckich dyrektorach  przyjmujących  młodego posła, który ku ich zdziwieniu nie przesiadywał w biurze tylko kontrolował stan rzeczywisty firmy. Jednak tekstów humorystycznych jest zdecydowanie mniej.  Ale wszystkie zaciekawiają ze względu na prawdziwość. Podczas  lektury nasuwa się refleksja o  podobieństwach  współczesnej  i komunistycznej Polski. Ludzką  mentalność przejawiającą się w umiłowania wróżb, podatności na korupcję, potrzebie posiadania szpanerskiego samochodu czy usprawiedliwianiu gwałtu na młodych kobietach trudno zmienić. W każdym społeczeństwie pewna grupa ludzi wybiera życie bezdomnych lub dworcowych chuliganów.

Na szczęście przeminęły przymusowe roboty w gospodarstwach rolnych tzw. pegeerach. Klubowiczki wspominały też podobne do opisanych w jednym  z reportaży przydziały wadliwych mieszkań i urzędniczą drogę przez mękę  związaną z ich reklamacją.

Podsumowując dyskusję stwierdziłyśmy, że ludzie w PRL-u posiedli   umiejętność  wzajemnego informowania i dostosowania do trudnych sytuacji. Współcześnie zamknięci w   komfortowych mieszkaniach,    przed ekranami telewizorów i komputerów zatracamy zdolność do głębszych relacji.

Na następne spotkanie zapraszamy 6 listopada br. Tematem dyskusji będzie książka
M. Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny”.

 

Stella Ślefarska
DKK w Samsonowie

 


Dofinansowano ze środków Instytutu Książki